Dzisiaj już 30, jutro ostatni dzień roku.. Pora na noworoczne postanowienia. Chociaż ja nigdy nie dotrzymuję swoich.. Echh, piszę o głupotach a nie taki był mój cel. Przez jakieś pół roku, może więcej ten blog był moją odskocznią od rzeczywistości. Miejscem, w którym mogłam wylac swój żal, złość, beznadzieję, problemy codziennego dnia. Ale straciłam do niego serce, a nie umiem się zmuszać do czegos, co nie sprawia mi już radości. Zresztą każdy kto tu zaglądał to zauważył sporadycznie pojawiające się notki, już bez tego czegoś, bez natchnienia. Usunełam notki, nieaktualne już. Ale samego bloga nie usunę. Bo dzięki niemu poznałam 2 cudowne osóbki, kobietki o ciepłych serduszkach, z którymi mój kontakt nie urwie się wraz z zaprzestaniem przeze mnie blogowania. To taki mój ślad, żebyście o mnie nie zapomnieli.
Co u mnie? Tęsknię za nią tak jak tęskniłam, to się chyba nigdy nie zmieni. Kocham Go tak jak kochałam, to też już chyba nie ulegnie zmianie. Mimo wszystko. Nadal jestem roztrzepana, zabiegana, zamyślona, gadatliwa i kłótliwa. Cała ja. Zyję, uczę się, optymistycznie patrzę w przyszłość i to się liczy najbardziej.
Cóż, na Nowy Rok chciałabym wam życzyć spełnienia wszystkich waszych marzen i postanowień. Szczęścia.. I dużo siły, żeby przetrwać trudne chwile, bo niemało ich w naszym życiu..
Nie znikam na zawsze, obiecuję że napiszę, gdy już będe miała w łapcce dyplom technika farmacji :)